Jaki 鈍iat - tacy ludzie - jacy ludzie - taki cz這wiek
RSS
niedziela, 15 sierpnia 2010
Wojna polsko - polska
Zbrodnia to nies造chana
Zacz皻a przez Bronka pana
Zepchni皻o 鈍i皻o嗆 pod but
Dla zbuntowanych spleciono knut

Bronek i reszta jego zgrai
Pa豉ce b豉znom tak ch皻nie mai
Szulerskie karty w r瘯ach dzier篡
Fa連zywa morda wszystkim si mierzi

Z kraju, narodu i prawa kpi
Zadowoleni w swych willach 酥i
Jego przyjaciel z fallusem lata
W 篡豉ch alkohol, wida 瞠 szmata

Nar鏚 sk堯cony, brat bije brata
Dobry obyczaj wisi, b康 lata
Na szyi brata d這 si zaciska
Nie ma kultury, tylko wyzwiska

Bij si krzy瞠m po pustych g這wach
Wal przez 貫b krzy瞠m - taka tu mowa
Poka si tutaj uzurpatorze
To ci od r瘯i krzy瞠m przy這輳

To polska wojna, a nie satyra
W rz康zie z這dzieje, jak stara zdzira
Wszystko rabuj, a zw豉szcza biednych
Na "g鏎ze" t這czno od sumie wrednych

P璠z nasz nar鏚 do zatracenia
Z這dziejskie 豉jno bez krzty sumienia
Kpi sobie z wiernych i ateist闚
Ograbi Polsk, jest dla nich spraw oczywist

Obiecankami karmi biedak闚
Swoich wyborc闚 - naiwnych prostak闚
Siej zam皻y. prowokacje
Gnoj ka盥ego gdy mia豚y racj

Nie chc si liczy ju z narodem
Nie wiedz帷, 瞠 stoj nad w豉snym grobem
Od lat ju graj na cymba豉ch
Dyrygent z這dziej to zwyk造 wa豉ch

Kukie趾a na czele ze wzrokiem zdradzieckim
Gra b豉ze雟ki teatr, czysto poniemiecki
Doj wci捫 z koryta kolesie w szeregu
Kto wi璚ej nakradnie, prze軼igaj si w biegu

Wkr鏒ce w 鈍iat pofrun ze swoj zdobycz
W zagranicznych bankach swoje 逝py licz
A my si zbudzimy w nocniku z r瘯awem
Prawnik przy prawniku, lecz Polska bezprawiem

Krew si b璠zie la豉 w najbi窺zej przysz這軼i
Wybuchnie wulkanem to, co ludzi z這軼i
Zn闚 z ruin b璠ziemy budowa Ojczyzn
Ca造mi latami goj帷 krwaw blizn

Obud si narodzie, odbierz 逝py zdrajcom
Nie s逝chaj podszept闚 tych, co nar鏚 karc
Ratuj sw Ojczyzn, rozliczaj z這dziei
Wyple z serc naiwnych to, co nar鏚 dzieli

Polacy s m康rzy, lecz zawsze po czasie
Lepiej pomy郵 teraz, ratuj to co da si
Bo inaczej zginiesz pod obcym obcasem
Licz si dzi Polaku z tym biegn帷ym czasem


鈔oda, 26 grudnia 2007
W b這cie przy wiejskiej 軼ie盧e
W b這cie po wiejskiej 軼ie盧e
Chwiej帷 si, padaj帷 cz豉pie alkoholik
We wszystkich wioskach du篡ch i ma造ch
Powoli zegar odmierza czas

W b這cie po wiejskiej 軼ie盧e
Cichaczem n璠za wciska sie w drzwi
皋na wie郾iaka prostuje plecy
Od ci篹kiej pracy od 鈍itu po noc

W b這cie przy wiejskiej 軼ie盧e
W braku mi這軼i ka盥y 篡je
A trudy pracy ponad si造
Maj w spojrzeniach puste oczy

W b這cie przy wiejskiej 軼ie盧e
Kto robi dzieci z braku r彗 do pracy
Przegni豉 furtka skrzypi na wietrze
Kt鏎 komornik nie zamkn掖 za sob

W b這cie przy wiejskiej 軼ie盧e
Rzeczywisto軼i spojrzysz w oczy
Nadu guziczek w陰czaj帷 ekran
Pieniackie g這sy s造szysz "sukcesu czas"

W b這cie przy wiejskiej 軼ie盧e
Gdy zechcesz przez chwil cz這wiekiem by
To tylko jedno ci pozostanie
Zadzierzgn望 sznurek i przesta 篡

wtorek, 11 grudnia 2007
Uliczny teatr
Uliczny teatr trwa
Marionetki ta鎍z w ko這
Na g這wach czapka b豉zna
Si造 w nadmiarze zapas闚

Pl帷z si ich sznurki
W ta鎍u ob陰kanym
Widz闚 to nie bawi
To zabawa dla jednego aktora

Bo nawet dziecko z lizakiem
Cieszy si nim tylko do czasu
Tylko czy b豉zen to dziecko ?
Czy napewno cz這wiek ?

A lizak . . .
Czym瞠 jest ? . . .
Kto poci庵a za sznurki ?
Czy napewno jest cz這wiekiem ?

sobota, 07 lipca 2007
Czy 篡cie w Polsce jest kar?
Tu si urodzi dumny Polaku
Gdzie wszystkie strony tak malownicze
Lecz nie ma dla ci w kraju przysz這軼i
N璠za tu razi ka盥ego obliczem

Rz康 tylko my郵i ile by ukra嗆
Biedocie, co ma tak nerwy zszarpane
Puste kieszenie maj Polacy
A twarze coraz bardziej rozczarowane

Kogo wybiera w przysz這軼i nie wiedz
Ka盥y kolejny to wi瘯szy z這dziej
Chyba nam przyjdzie zgin望 w tym kraju
O suchym chlebie i w ch這dzie

Gdzie si nie spojrzy, to wida n璠z
Brud, smr鏚 i zwyk陰 szaro嗆
Nic ju nie cieszy w tym n璠znym kraju
Czy 篡cie w Polsce jest dla nas kar ?

Fala emigrant闚
Cho 透y si skrz w ich oczach
Za chlebem ruszaj w 鈍iat
Rodzinne strony rzucaj
Gdzie mieszka matka, siostra, brat . . .

Ci, kt鏎ym nie w smak wyjazdy
Honor im ha鎟i praca
Pluj z zazdro軼i na nich
Gdy kt鏎y z fortun powraca

Rz康 za si tu wysila
Wymy郵nym podatkiem chce z逝pi
Nie da si 篡 w takim kraju
Na ko鎍u mo積a tu zg逝pie

鈔oda, 27 czerwca 2007
G逝pcy uliczni
Polska to n璠za, k豉mstwa i chamstwo
Bajki wci捫 tworz g逝pcy uliczni
Wciskaj帷 kit o ludzkim bogactwie
Prawda jest taka - maj go tylko nieliczni

Oj, macie z g這w polskie prostaki
K豉mstwa nam tu nie trzeba
Bo tak naprawd biegaj biedni
W pogoni za kromk chleba

Ci, w du篡ch miastach biznesmeni
砰j dostatnio, 篡j spokojnie
Gardz biedot, gardz innymi
Tylko z bogatym dziel si hojnie

A g逝pcy tylko tyle zyskuj
疾 si pobawi niesmacznie, prostacko
Wszyscy gardzimy tymi g逝pcami
Kiedy si sko鎍zy to ca貫 wariactwo ?

鈔oda, 19 lipca 2006
畝這sne b豉zny

W ma造m miasteczku w Wielkopolsce
Straszne dziej si cuda
Wszyscy robi tu jaja
Mo瞠 innym wcisn望 si je uda

Wi璚 ha豉suj te b豉zny
畝這sne w tej swojej g逝pocie
M康rych to wcale nie bawi
Sp鎩rzcie b豉zny na siebie
Jak wygl康acie w swej 郵epocie

ζtwo by g逝pcem, prostakiem
Samego siebie nie widzie
M康rym by, to wielka sztuka
Czas, by za siebie si wstydzi

poniedzia貫k, 19 czerwca 2006
Wok馧 nas
Wok馧 nas jest 鈍iat twardy i bezlitosny. Nawet najwi瘯szego fantast obcy ludzie i najbli窺za rodzina bardzo szybko sprowadz z ob這k闚 na ziemi. Tak wi璚 nie b璠zie ju tutaj fantazyjnych bzdur. Kasia.
czwartek, 15 czerwca 2006
Za p這tem

Za p這tem zbieraj si alkoholicy
Jest tam co dzie kilku
Tani alkohol wci捫 tam si leje
Pijany 鈍iat wszak taki pi瘯ny

Od lat tam biegn do meliny
Utopi w trunku n璠z i strach
W pijanych g這wach wci捫 si rodzi
Chorych uroje ca豉 plejada

Pijane koszmary nie daj zasn望
P璠z do picia, do zapomnienia
Przepastne gard豉, w oczach ob喚d
Choroba trzyma ich w swoich szponach

czwartek, 11 maja 2006
Polska bieda

Nie ma uczu tam, gdzie bieda
Ciep豉 skrzesi te si nie da
Tam panuje tylko 瘸l wielki
Z這嗆, nienawi嗆 i bunt wszelki

Nie ma uczu bez pieni璠zy
Nikt nie kocha w ludzkiej n璠zy
W ca造m kraju taka bieda
By szcz窷liwym tu si nie da

Gdy pieni璠zy nam brakuje
Nawet mi這嗆 nie smakuje
Biedak smutny, zaniedbany
Ka盥y z nich jest nie kochany

Bogacz nie zna tu biedaka
Dla biednego dola taka
Wi璚 rodakom powiem - Bye!
Zwyk造 koszmar ten nasz kraj

鈔oda, 03 maja 2006
Wie郾iacy

Dlaczego wie郾iacy s takimi k豉mcami
A mo瞠 to tylko ich mira穎we marzenia
Lataj po ulicach za wy郾ionym szcz窷ciem
A w g這wach maj same urojenia

Ocknijcie si wreszcie wie郾iacy
Albo wyleczcie w dobrym szpitalu
Bo 篡cie ci篹kie jest w ca造m kraju
A wam si roi, 瞠 jeste軼ie na balu

Wszyscy sie 鄉iej z tych chorych z n璠zy
To widok dla nas nie nowy
Leczcie si, we嬈ie si mocno w gar嗆
To mo瞠 rozum wr鏂i do g這wy

Z這軼i was inno嗆

Z這軼i was inno嗆 drugiego cz這wieka
Inny - czyli gorszy w waszym poj璚iu
Licz si obrane szablony 篡cia
U鄉iechy sztuczne, jak na zdj璚iu

Nie wiecie co znaczy czyj嗆 sens istnienia
Zagubili軼ie na drodze w豉sne idea造
Czego nie rozumiecie, to wy鄉iewacie
Wasz 鈍iat jest ciasny i taki ma造

Pragniecie rz康zi innymi wok馧
Podporz康kowa - to wasze plany
Nie rozumiecie m康rych ludzi
To z這軼i wasze ograniczone umys逝 stany

Ka盥y ma przecie w豉sne w 篡ciu cele
Swoje marzenia od dzieci雟twa
Pozw鏊cie innym 篡 w豉snym 篡ciem
M康rych nie bawi wasze krety雟twa

Od dawna wasze prymitywne 篡cie
Zabi這 w duszy ludzki promyk s這鎍a
Marno嗆 umys逝, nienawi嗆 w sercu
Trawi was b璠zie ju do samego ko鎍a

Czy warto takim by ?...

Co z t Polsk ?

Nieszcz瘰ny kraju, ty nasz nad Wis陰
Kt鏎y tak pi瘯nie si nazywasz - Polska
Ludzie z g這du umieraj w miastach
Przera瘸j帷a n璠za panuje na wioskach

Tylu pij帷ych ludzi wok馧
Chc zapi nedz, beznadziej
Zapomnie o wszystkim chocia na chwil
Gdy traci si wszelk nadziej

Bezdomni 酥i na ulicach, na dworcach
Bezrobotni na pr騜no biegaj za prac
Czy kto m鏬豚y mi tutaj powiedzie
Za co ci ludzie rozpacz p豉c ?

Tylko p豉cz g這dnych dzieci
Zewsz康 ci庵le s造cha
Bogacze bawi si, nie znaj帷 biednych
Lepszego jutra jako nie wida

Rz康 kpi sobie z ludzi w "篡we oczy"
Kradn帷, by szybko sta si bogatszymi
Prawo stoi po stronie bogatych
Co biedak tutaj mo瞠 uczyni

Kap豉ni le膨 w 堯磬ach kochanek
P豉c帷 alimenty na w豉sne dzieci
Cz這wiek dla cz這wieka sta si wrogiem
I tak to w Polsce czas wszystkim leci

Tak sobie siedz i widz wszystko
W dzisiejszych czasach nie liczy si cz這wiek
I co z t Polsk ? - czasami pytam
Nie pytaj - Co dalej ? - bo nikt nie odpowie


wtorek, 02 maja 2006
Wolno嗆 s這wa

Dzi ju umar豉 wolno嗆 s這wa
K豉mstwem, ob逝d zosta豉 wyparta
Inne warto軼i si dzisiaj licz
Prawda i sprawiedliwo嗆 nic nie jest warta

A ten, kto nadal pozosta cz這wiekiem
Przez ich barier fa連zywych racji
Nie zdo豉 przebi, ni si przecisn望
Na nic jego sztuka dyplomacji

Spotkamy si w ziemi

Krzykacze, prostaczki tak dumni z siebie
W ciasnych kr璕ach w豉snych my郵i
Innym narzucaj modele 篡cia
Ka盥 bzdur, kt鏎a im si przy郾i

秧dni pochwa, zbieraj帷y zaszczyty
Od pustog這wych przyjaci馧 i ich cieni
Dzi powiem wam tutaj prawd :
Wszyscy kiedy spotkamy si w ziemi

 
1 , 2
O autorze
Zak豉dki:
Get Gifs at BestCodez.com bkaja@tlen.pl, kbiczysko7@wp.pl, inna20@gazeta.pl
Get Gifs at CodemySpace.com
Get graphics at Nackvision.com
Get graphics at Nackvision.com
BLOGI MOJE
Wszystkie prawa zastrze穎ne.Wiersze nie mog by wykorzystywane i powielane bez zgody autora. (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z p騧n. zm.) © Copyright by Kasia Biczysko
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

Get Gifs at BestCodez.com Get Gifs at BestCodez.com Get Gifs at BestCodez.com Get Gifs at BestCodez.com
Dodatki na bloga
adopt your own virtual pet!
Le Globe du mois Ce service sur votre site Image hosted at bigoo

Image hosted at bigoo

Profile Jewels @ profilejewels.net